Marketing judo: co różni PZJudo od klubu sportowego?

Kluby sportowe prawdopodobnie szybciej odczują efekty własnego marketingu niż związek sportowy. Wynika to z kilku czynników: prostszej struktury przychodów, mniejszego poziomu skomplikowania organizacji i krótszego dystansu do swojej grupy docelowej (klub-> zawodnik, a związek->klub->zawodnik).
Finansowanie klubu judo kontra PZJudo
Finansowanie klubu sportowego (judo)
Kluby sportowe utrzymują się ze składek członkowskich i odpłatnej działalności pożytku publicznego, które to przychody łącznie potrafią przekroczyć 90% ich całkowitych przychodów.
Pozyskanie kolejnego członka klubu wiąże się z marketingiem działań klubu sportowego, np. w formie facebookowej reklamy o prowadzonych treningach.
Czas od wyświetlenia reklamy do osiągnięcia przychodu w skrajnym przypadku może wynosić 1 dzień (oglądam reklamę we wtorek rano, przychodzę na trening próbny we wtorek wieczorem i po treningu zapisuje się do klubu). Analogicznie z udziałem w obozie sportowym.
Finansowanie związku sportowego (PZJudo)
Na przykładzie przychodów Polskiego Związku Judo za rok 2024 (ze sprawozdania opublikowanego przed Kongresem Wyborczym w grudniu 2024 roku):
- 11 374 026 zł – przychody całkowite
- 8 800 000 zł – przychody z dotacji celowych na sport kwalifikowany, organizację zawodów i tym podobne.
Dotacje stanowią 77,37% całkowitych przychodów PZJudo, co stanowi niemal całkowicie odwrotną strukturę przychodów klubów judo.
Dlaczego ma to znaczenie? Bo PZJudo w przeciwieństwie do klubów judo nie może skupić swojego marketingu na grupie docelowej odpowiadającej za większość przychodów. Skupienie marketingu na celu pozyskania większych dotacji jest abstrakcyjne, bo dotacje w ograniczony sposób podlegają pod „prawa rynku”. PZJudo i tak dba o PR aktualnego wsparcia (tj. informuje o sukcesach opinię publiczną i Ministerstwo Sportu i Turystyki – patrz: współautorzy tego posta). Moim zdaniem to wystarczy w tym zakresie.
Pozostałe przychody PZJudo to np.:
- licencje (zawodnicze, klubowe, trenerskie),
- opłaty egzaminacyjne (KYU/DAN),
- organizacja turniejów krajowych i międzynarodowych.
Cel marketingowy klubu judo
Cele marketingowe słusznie się wyznacza na podstawie opłacalności planowanych działań, bo każda organizacja musi na siebie zarobić.
Jak już wspomniałem, w klubach judo przychody od członków często stanowią ponad 90% przychodów. Zauważalny finansowy zwrot marketingu mającego na celu pozyskiwanie nowych członków może nastąpić prawie natychmiast.
W klubach struktura przychodów jest prosta, liczba przychodowych interesariuszy jest krótka i kluby mają pełne dane o swoich członkach. Wniosek nasuwa się sam. Głównym celem marketingu klubu judo powinno być pozyskiwanie nowych członków stowarzyszenia.
Niejasny cel marketingowy PZJudo – dlaczego?
W przypadku PZJudo ok. 22,63% to przychody spoza dotacji. Główne przychody własne PZJudo to najprawdopodobniej: organizacja turniejów, opłaty egzaminacyjne i opłaty licencyjne (zawodnicy, trenerzy, kluby).
Na tym etapie jest za wcześnie, aby określić cel marketingu PZJudo. Grupy docelowe wymienionych wcześniej usług są w teorii sobie bliskie, ale w praktyce już niekoniecznie. Dlaczego?
Przykładowo: przychody z opłat licencyjnych można podnieść przez rozszerzenie grup docelowych (np. o weteranów, amatorów, U13) lub zwiększenie liczby trenujących ogółem (popularyzację judo – sport powszechny).
Marketingowo co innego możemy zaproponować weteranowi, a co innego dziecku w wieku wczesnoszkolnym (lub rodzicowi tego dziecka). Marketing powinien być tak precyzyjny, jak tylko to możliwe, aby zoptymalizować koszty.
Słuszną ocenę celu marketingowego utrudniają braki podstawowych danych w PZJudo i warto te braki danych zrozumieć, zanim wyznaczymy ten cel.
Organizacyjne braki danych w PZJudo
Na przykładzie organizacji turniejów, których to przychody zależą głównie od 2 podstawowych czynników:
- Wysokości opłaty startowej.
- Liczby uczestników zawodów.
Teoretycznie na przychody wpływają również sponsorzy i kibice. Natomiast w mojej ocenie są to grupy, które przy aktualnej skali popularności judo w Polsce trudno przekształcić w regularny, znaczący i rosnący przychód .
- Wysokości opłaty startowej – z moich obserwacji PZJudo co roku aktualizuje wysokość opłat i dlatego ten czynnik pomijam.
- Liczby uczestników zawodów – teoretycznie przez marketing na liczbę uczestników zawodów można wpływać na 3 sposoby:
- Zwiększenie odsetka (%) osób chętnych do uczestnictwa w zawodach.
- Zwiększenie ogólnej liczby osób trenujących judo w kraju.
- Rozszerzenie grup docelowych (np. weterani, amatorzy, U13).
Tutaj pojawia się podstawowy problem w ocenie skuteczności dowolnych działań. PZJudo nie posiada aktualnych danych o liczbie osób trenujących judo w Polsce i tym bardziej nie posiada takich danych w podziale na kategorie wiekowe.
Istnieją 3 typy danych o judo w Polsce i każde ma swoje wady.
- Dane GUS.
- Dane GUS wrzucają do jednego worka wszystkich do wieku młodzieżowca (każdego poniżej 21 roku życia).
- Wyniki publikowane są z ok. półrocznym opóźnieniem.
- W mojej ocenie te liczby należy traktować szacunkowo.
- GUS nie rozróżnia weterana/amatora od seniora.
- Badanie odbywa się co 2 lata.
- Dane PZJudo o egzaminach na KYU i DAN.
- Egzaminy najczęściej zdaje się na początku (pierwsze lata treningów), co oznacza, że mierzymy głównie początkowy przypływ (początkujących).
- Protokoły nie dostarczają informacji o rezygnacji z judo. W teorii da się to szacować to na podstawie kryterium (np. 2 lata bez egzaminu, do 1 KYU), ale wtedy mamy ponownie 2-letnie opóźnienie w danych.
- Protokół egzaminacyjny PZJudo nie zawiera rocznika urodzenia, co uniemożliwia ocenę demografii egzaminowanych.
- Dane o egzaminach nie uwzględniają klubów, które egzaminów nie zgłaszają lub robią to częściowo.
- Dane PZJudo o aktualnej liczbie wydanych licencji rocznych.
- Zwiększanie ogólnej liczby trenujących judo w Polsce głównie odbywa się w zakresie sportu powszechnego. Takie osoby nie potrzebują licencji.
- Judo najchętniej zaczynają trenować przedszkolaki i dzieci wczesnoszkolne – minie kilka lat, zanim chociaż teoretycznie zakup licencji dla tej grupy będzie uzasadniony.
- Dane wymagają uwzględnienia trendów demograficznych. Wzrost licencji rok do roku może wynikać z wyżu demograficznego, a nie rozwoju dyscypliny.
Działanie na ograniczonych danych utrudnia ocenę opłacalności (słuszności i skuteczności) działań marketingowych. Z pewnością PZJudo ma umiarkowany budżet marketingowy, dlatego tym bardziej uzasadnione jest skupienie zasobów na wybranym głównym celu.
Interesariusze PZJudo i ich potencjał przychodowy
Znamy już ogólną strukturę finansowania PZJudo i trudności w ocenie działań marketingowych z uwagi na brakujące dane. Marketing musi być kierowany do konkretnej grupy docelowej, dlatego omówmy te grupy (interesariuszy Związku).
Interesariusze PZJudo (polskiego związku sportowego) i moja ocena ich aktualnego potencjału do wzrostu przychodów do PZJudo:
- Ministerstwo Sportu i Turystyki.
PZJudo prowadzi już wystarczające działania przez informowanie, oznaczanie i współdzielenie sukcesów z MSiT. Największy potencjał do zwiększania przychodów z tego źródła tkwi w sukcesach sportowych. - Zawodnicy sportu kwalifikowanego.
Z jednej strony dotacje są na sport kwalifikowany, ale z drugiej jest to grupa najmocniej obciążająca budżet. PZJudo w marketingu głównie dba o sport kwalifikowany (w social mediach). Największy potencjał do zwiększania przychodów z tego źródła tkwi w sukcesach sportowych. - Sportowcy sportu powszechnego.
W tym zakresie dzieje się niewiele (kojarzę niegdysiejszy projekt „Judo w Szkole”). W mojej ocenie jest to grupa z największym potencjałem do wzrostu przychodów do PZJudo (opłaty egzaminacyjne i ew. opłaty licencyjne – zwłaszcza z wizją uszczelnienia systemu). - Kluby sportowe.
W mojej ocenie potencjał do wzrostu przychodów jest umiarkowany. Nie pracuje w PZJudo i mogę tylko spekulować o sytuacji (np. powszechności wnoszenia opłat za egzaminy KYU/DAN).
Na pewno Związkowi nie zaszkodziłaby transparentna komunikacja z klubami. Wyrozumiałość bierze się ze zrozumienia i trudno kogoś zrozumieć, gdy powody działania w określony sposób są owiane tajemnicą.
PZJudo nigdy nie wyręczy klubów w marketingu, ale może wspierać wyróżnianie się judo spomiędzy innych dyscyplin sportu. - Kibice (czyli rodzina i znajomi osób rywalizujących w zawodach).
Moim zdaniem aktualna popularność judo w Polsce jest zbyt niska, aby tę grupę bezpośrednio monetyzować (np. PPV, bilety). Największy potencjał do zwiększania przychodów z tego źródła raczej tkwi we wzroście popularności judo.
Co z tego wynika? Rekomendacje marketingowe dla Polskiego Związku Judo
- Dane, dane i dane. PZJudo powinien dążyć do zbierania danych o trenujących judo w Polsce, żeby móc te osoby analizować, obserwować trendy i oceniać skuteczność działań marketingowych.
- W najprostszej formie Związek może dodać obowiązkowy rocznik urodzenia do wzoru protokołu egzaminacyjnego na stopnie KYU.
- Później Związek może wymagać zgłoszenia każdego trenującego w grupie wiekowej młodzika lub starszej (np. imię, nazwisko, płeć, rocznik, klub).
- Docelowo Związek raz do roku może zbierać dane o wszystkich trenujących judo w Polsce. Jest rok 2025. W klubie z ponad 900 zawodnikami wygenerowanie i przygotowanie takiej listy zajmie mi ok. 5-10 minut.
- Czas na sport powszechny. Marketing sportu powszechnego powinien uzupełniać marketing sportu kwalifikowanego.
- Istnieje uzasadnione przypuszczenie, że sport powszechny będzie odgrywał większą rolę w „Strategii Rozwoju Sportu – IO Warszawa 2040”, czyli założeniach Ministerstwa Sportu i Turystyki dla rozwoju polskiego sportu. PZJudo ma szansę „wyprzedzić konkurencję”.
- Wydaje się, że dobrze poprowadzony marketing sportu powszechnego jednocześnie wesprze marketing klubów judo, bo również jest to ich najważniejsza grupa docelowa.
- Jakie treści/działania marketingowe dla sportu powszechnego może publikować PZJudo? Propozycje przedstawię w kolejnym artykule.
- Infrastruktura wymaga uporządkowania i zmiany. Od strony internetowej, która jest marketingowym koszmarkiem, po nadmiar ręcznego klikania w administracji.
- Strona internetowa jest niefunkcjonalna. Znam PZJudo i trudno mi się na tej stronie odnaleźć, a co dopiero, gdyby odbiorcy sportu powszechnego mieli z niej korzystać. Każda cenna treść marketingowa tam przepadnie.
- Prawo. Zanim nastąpi „wielkie liczenie polskich judoków”, to warto się upewnić, czy całe to przetwarzanie danych osobowych (o trenujących judo w Polsce) będzie zgodne z prawem (np. klauzule informacyjne).
- Administracja. Od 3 lat trwa ręczne przeklikiwanie licencji do 2 systemów jednocześnie. Czy jest możliwe, że rejestr egzaminów jest również ręcznie aktualizowany dla każdego z osobna? Istnieje spore prawdopodobieństwo, że możliwe jest przyśpieszenie lub zautomatyzowanie części procedur.
- Komunikacja z klubami. PZJudo ma jakiś „tajny” kanał Telegramu, na którym chyba informuje zainteresowanych, ale dlaczego akurat 99% komunikacji ze Związkiem odbywa się przez maila, a 1% gdzie indziej? Tak czy inaczej, wraz ze wzrostem liczby działań w przyszłości można rozważyć prowadzenie regularnego newslettera do klubów podsumowującego natłok informacji.
Zarówno zmiana organizacyjna (np. zmiana sposobu załatwiania części spraw w administracji), jak i przygotowanie infrastruktury (np. odnowienie strony internetowej) wymaga czasu. Dlatego moim zdaniem finansowego zwrotu z inwestycji w marketing PZJudo należy raczej oczekiwać najszybciej w perspektywie kadencji zarządu (4 lata).